
Na zdjęciu Paweł Bilski ze sztabem
Pawła Bilskiego, ucznia pierwszej klasy Autorskiego Liceum Artystycznego w Częstochowie, chwyciła za serce historia Eldy Revol. – Oglądałem materiał Marcina Wrony, do którego zwróciła się młoda dziewczyna z niemowlęciem na ręku. To była Elda. Błagała o pomoc dla siebie i swojej miesięcznej córeczki, Daszki. Postanowiłem, że muszę pomóc – relacjonuje. Napisał do telewizji list z prośbą o kontakt do tej dziewczyny, a kilka dni później dostał od Marcina Wrony adres mailowy i numer telefonu Eldy. Paweł wysłał pierwszego maila na Haiti: jak się czują? Jak się ma Daszka? Czego potrzebują? – Mieszkamy na placu obok lotniska Inter. Mam namiot, ale to nie jest wygodne dla mojej rodziny. Potrzebujemy pieniędzy, jedzenia, ubrań. Czasem mogę skorzystać z internetu – pisała Elda.
Z kilkorgiem przyjaciół Paweł zaczął przygotowywać pierwszą imprezę na rzecz dziewczyny. Zaczęli od przedstawienia w liceum. Wystawili spektakl „Nie wszystek umrzesz Felicjanie” i zebrali do puszek 110 zł. Potem były kolejne akcje: zbiórka w Liceum im. Henryka Sienkiewicza w Częstochowie, w Centrum Konstrukcji Stalowych Huty Częstochowa, w Filharmonii, podczas koncertu pieśni pasyjnej w Sanktuarium Maryjnym w Leśniowie. Duszpasterstwo Młodzieży na Halach przekazało na rzecz Eldy 1006 zł, a Sztab Główny, czyli Paweł z kolegami, wysyłał pieniądze do Port-au-Prince. – Dziękuję, jestem bardzo szczęśliwa, że mi pomagacie. Opiekuję się córeczką, Daszka jest bardzo dzielna. Nie mam pracy, wszyscy starają się wrócić do życia, chociaż jest bardzo ciężko – pisała w odpowiedzi Elda. Paweł Bilski zorganizował w sumie 14 akcji, w których udało się zebrać blisko 4500 zł. W najbliższych dniach w Liceum Artystycznym odbędzie się ostatnie wydarzenie. – Już od kilku tygodni uprzedzam Eldę, że nasza pomoc będzie się zmniejszać. Kończy się rok szkolny, w wakacje takie przedsięwzięcie będzie praktycznie niemożliwe – tłumaczy Paweł.
Skąd u 16-letniego chłopaka taka energia i empatia? – To chyba po mojej mamie, która zawsze pomagała innym – mówi. Jego rodzina też wielokrotnie doświadczyła tego samego: Paweł ma niepełnosprawnego brata, a przez to środowisko organizacji pozarządowych zawsze było mu bliskie. Chce zostać aktorem, a jego wzorem jest Anna Dymna, szefowa Fundacji „Mimo wszystko”: – Jest żywym dowodem na to, że można z sukcesem połączyć pracę artystyczną i pomaganie innym.
Ale Eldę przejmuje pod swoje skrzydła Fundacja Polska-Haiti. Zosia Pinchinat-Witucka spotkała się nią w kwietniu w Port-au-Prince. – To niezwykle zdeterminowana dziewczyna. Opowiedziała mi o tym, że przed trzęsieniem ziemi chciała studiować pedagogikę i poprosiła, żebyśmy pomogli jej sfinansować naukę – mówi Zosia. Chociaż z internetu korzysta tylko dzięki uprzejmości organizacji pozarządowych, przysłała nam rzeczy, o które prosiliśmy – swoje zdjęcie, życiorys, list motywacyjny. – Jesteśmy gotowi opłacić czesne, żeby Elda mogła podjąć naukę – zapowiada prezes Fundacji.








Komentarze
Oby tak dalej. Dziękuję za Wasze zaangażowanie i entuzjazm. Dajecie nadzieję swoją postawą.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.