Oni wszyscy czekają na własny dom!
Tak samo, jak nazajutrz po trzęsieniu ziemi, wiele tysięcy poszkodowanych wciąż mieszka w namiotach na Marsowym Polu w Port-au-Prince. Ci ludzie nie mają dokąd pójść i każdy z nich oczekuje, że władze dadzą mu dom. W obozach namiotowych pomimo trudnych warunków socjalnych i dużego przeludnienia, kwitnie działalność komercyjna, której obroty ocenia się na wiele tysięcy dolarów. Kontrast. Wieczorem atmosfera sięga zenitu.
Haiti: piÄ…tek 6 maj 2011 r. 10h48 rano. Marsowe Pole w Port-au-Prince.
Carline, 23 lata, siedzi przed swojÄ… rozpadajÄ…cÄ… siÄ™ chatkÄ… na placu Christophe na Marsowym Polu – placu miejskim, który po trzÄ™sieniu ziemi 12 stycznia 2010 r. zamieniÅ‚ siÄ™ w wielkie obozowisko namiotowe. W ramionach Carline nowo narodzone dziecko. Carline matka trójki dzieci wierzy, że sÄ… to ostatnie miesiÄ…ce, które musi spÄ™dzić tu na placu w odlegÅ‚oÅ›ci kilku metrów od PaÅ‚acu Narodowego, który też ulegÅ‚ zniszczeniu podczas trzÄ™sienia ziemi.
Porzucona przez swojego konkubina, którego poznała już będąc tutaj w miasteczku namiotowym i który zniknął, jak tylko dowiedział się, że Carline jest w ciąży, młoda Haitanka pochodząca z Cap-Haitien uważa, że ustępujący rząd nie poczynił żadnych kroków aby poprawić sytuację obywateli, a zwłaszcza tych, obozujących od prawie półtora roku na Marsowym Polu. Carline wierzy, że objęcie prezydentury przez Michela Martellego oznacza zmiany na lepsze.
„Å»yjemy tu w bardzo trudnych warunkach. W porze deszczowej jest jeszcze gorzej. MyÅ›lÄ™, że Martelly zadba o to aby nas stÄ…d przenieść. ObiecaÅ‚, że wybuduje dla nas domy. ChciaÅ‚abym wierzyć, że dotrzyma tej obietnicy”, mówi mÅ‚oda kobieta, podczas gdy jej dzieci bawiÄ… siÄ™ w bÅ‚otnistej wodzie.
Parę kroków dalej, Pierrot, mężczyzna około czterdziestki stojący z obnażonym torsem przed swoim kramem z napojami gazowanymi przysłuchuje się naszej rozmowie. W tle otwarty namiot, znacznie lepszy od namiotu Carline, w namiocie widać między innymi sporą lodówkę, telewizor, antenę oraz wiele skrzynek z napojami gazowanymi. W odróżnieniu od swojej sąsiadki, sklepikarz nie przestaje narzekać na trudne warunki bytowe. On też oczekuje, że nowy rząd wybuduje mu dom.
Mężczyzna o owalnej twarzy mówi, że po kilku zÅ‚ożonych i niedotrzymanych przez niektóre organizacje pozarzÄ…dowe obietnicach wybudowania mieszkaÅ„, on woli pozostać tu, na Marsowym Polu. Jest to lepsze niż wynajem, za który trzeba pÅ‚acić, tak jak przed trzÄ™sieniem ziemi. On też, jak na mannÄ™ z nieba oczekuje na obiecane przez Martellego wÅ‚asne mieszkanie. Pierrot mówi, że czuje siÄ™ zawiedziony. UstÄ™pujÄ…cy prezydent, René Préval obiecaÅ‚ wybudowanie mieszkaÅ„ w Fort-National, dzielnicy, gdzie Pierrot mieszkaÅ‚ przed trzÄ™sieniem ziemi. „MyÅ›laÅ‚em, że zaraz siÄ™ zacznie budowa, a tu wyglÄ…da na to, że projekt nawet nie doszedÅ‚ do realizacji. Czekamy na Martellego”
Biorąc pod uwagę, że zbliża się kolejna pora deszczowa, narasta pragnienie znalezienia się w suchym mieszkaniu. Trzeba jednak przyznać, że warunki materialne obozujących zazwyczaj nie odbiegają od tych, którzy są u siebie, jedyna różnica, to że mieszkają w budowlach mocno prowizorycznych na placu publicznym. Trzeba jednak powiedzieć, że życie w namiocie jest ciężkie pod względem sanitarnym, pozbawione podstawowych wygód oraz jakiejkolwiek prywatności, nie mówiąc juz o estetyce miasteczka składającego się ze zniszczonych namiotów.
Przedstawiciele organizacji pozarzÄ…dowych w tym IOM stwierdzili, że kolejna pora deszczowa może stanowić zagrożenie dla mieszkaÅ„ców obozowisk namiotowych. „JesteÅ›my poważnie zaniepokojeni”, mówi sprzedawczyni kurczaków, mieszkajÄ…ca w dużym namiocie w pobliżu Rex Théâtre.
Poza niepokojem i nową nadzieją na lepsze warunki, życie w obozowisku na Marsowym Polu płynie swoim zwyczajnym nurtem. Atmosfera jest mocno rozgrzana, w wielu miejscach placu o dowolnej porze dnia lub nocy prostytutki oferują swoje usługi. A namioty też mają swoje małe tajemnice...
Valéry DAUDIER Le Nouvellisteen Haiti, tłumaczenie Vicky Stankiewicz