1 2 3 4 5

1% podatku KRS 0000349426 Bez wahania przekażcie 1% Waszego podatku dla polskiej Szkoły im. Jana Pawła II w Jacmel.

7 rocznica trzęsienia ziemi na Haiti 12 stycznia 2017 roku mija siódma smutna rocznica tragicznego trzęsienia ziemi na Haiti. Wówczas zginęło wielu niewinnych ludzi.

Creamy dzieciom :) Firma Creamy Creative Cosmetics postanowiła wesprzeć dzieci ze szkoły Jana Pawła II w Jacmel.

Nagroda uznania za wybitny projekt infrastruktury publicznej Nasi architekci: Marta Niedbalec i Maciej Siuda odebrali nagrodę dla całego zespołu BALON (Medellin w Kolumbia) zostali oni wyróżnieni nagrodą Holocim Awards 2014 za projekt szkoły na Haiti!

Przekaż 1% podatku KRS 0000349426 Poznaj twarze naszych dzieci! Przyszli uczniowie szkoły Jana Pawła II w Jacmel tymczasem bawią się w prowizorycznej szkole.


zamknij

Wyniki wyszukiwania


Media

16.05.2011

Oni wszyscy czekają na własny dom!

Tak samo, jak nazajutrz po trzęsieniu ziemi, wiele tysięcy poszkodowanych wciąż mieszka w namiotach na Marsowym Polu w Port-au-Prince. Ci ludzie nie mają dokąd pójść i każdy z nich oczekuje, że władze dadzą mu dom. W obozach namiotowych pomimo trudnych warunków socjalnych i dużego przeludnienia, kwitnie działalność komercyjna, której obroty ocenia się na wiele tysięcy dolarów. Kontrast. Wieczorem atmosfera sięga zenitu.

Haiti: piątek 6 maj 2011 r. 10h48 rano. Marsowe Pole w Port-au-Prince.
Carline, 23 lata, siedzi przed swoją rozpadającą się chatką na placu Christophe na Marsowym Polu – placu miejskim, który po trzęsieniu ziemi 12 stycznia 2010 r. zamienił się w wielkie obozowisko namiotowe. W ramionach Carline nowo narodzone dziecko. Carline matka trójki dzieci wierzy, że są to ostatnie miesiące, które musi spędzić tu na placu w odległości kilku metrów od Pałacu Narodowego, który też uległ zniszczeniu podczas trzęsienia ziemi.
Porzucona przez swojego konkubina, którego poznała już będąc tutaj w miasteczku namiotowym i który zniknął, jak tylko dowiedział się, że Carline jest w ciąży, młoda Haitanka pochodząca z Cap-Haitien uważa, że ustępujący rząd nie poczynił żadnych kroków aby poprawić sytuację obywateli, a zwłaszcza tych, obozujących od prawie półtora roku na Marsowym Polu. Carline wierzy, że objęcie prezydentury przez Michela Martellego oznacza zmiany na lepsze.  

„Żyjemy tu w bardzo trudnych warunkach. W porze deszczowej jest jeszcze gorzej. Myślę, że Martelly zadba o to aby nas stąd przenieść. Obiecał, że wybuduje dla nas domy. Chciałabym wierzyć, że dotrzyma tej obietnicy”, mówi młoda kobieta, podczas gdy jej dzieci bawią się w błotnistej wodzie.

Parę kroków dalej, Pierrot, mężczyzna około czterdziestki stojący z obnażonym torsem przed swoim kramem z napojami gazowanymi przysłuchuje się naszej rozmowie. W tle otwarty namiot, znacznie lepszy od namiotu Carline, w namiocie widać między innymi sporą lodówkę, telewizor, antenę oraz wiele skrzynek z napojami gazowanymi. W odróżnieniu od swojej sąsiadki, sklepikarz nie przestaje narzekać na trudne warunki bytowe. On też oczekuje, że nowy rząd wybuduje mu dom.

Mężczyzna o owalnej twarzy mówi, że po kilku złożonych i niedotrzymanych przez niektóre organizacje pozarządowe obietnicach wybudowania mieszkań, on woli pozostać tu, na Marsowym Polu. Jest to lepsze niż wynajem, za który trzeba płacić, tak jak przed trzęsieniem ziemi. On też, jak na mannę z nieba oczekuje na obiecane przez Martellego własne mieszkanie. Pierrot mówi, że czuje się zawiedziony. Ustępujący prezydent, René Préval obiecał wybudowanie mieszkań w Fort-National, dzielnicy, gdzie Pierrot mieszkał przed trzęsieniem ziemi. „Myślałem, że zaraz się zacznie budowa, a tu wygląda na to, że projekt nawet nie doszedł do realizacji. Czekamy na Martellego”

Biorąc pod uwagę, że zbliża się kolejna pora deszczowa, narasta pragnienie znalezienia się w suchym mieszkaniu. Trzeba jednak przyznać, że warunki materialne obozujących zazwyczaj nie odbiegają od tych, którzy są u siebie, jedyna różnica, to że mieszkają w budowlach mocno prowizorycznych na placu publicznym. Trzeba jednak powiedzieć, że życie w namiocie jest ciężkie pod względem sanitarnym, pozbawione podstawowych wygód oraz jakiejkolwiek prywatności, nie mówiąc juz o estetyce miasteczka składającego się ze zniszczonych namiotów.

Przedstawiciele organizacji pozarządowych w tym IOM stwierdzili, że kolejna pora deszczowa może stanowić zagrożenie dla mieszkańców obozowisk namiotowych. „Jesteśmy poważnie zaniepokojeni”, mówi sprzedawczyni kurczaków, mieszkająca w dużym namiocie w pobliżu Rex Théâtre.

Poza niepokojem i nową nadzieją na lepsze warunki, życie w obozowisku na Marsowym Polu płynie swoim zwyczajnym nurtem. Atmosfera jest mocno rozgrzana, w wielu miejscach placu o dowolnej porze dnia lub nocy prostytutki oferują swoje usługi. A namioty też mają swoje małe tajemnice...
 

Valéry DAUDIER Le Nouvellisteen Haiti, tłumaczenie Vicky Stankiewicz