Martelly stawia na jedność
W sobotę 14 maja 2011 r. Michel Joseph Martelly został zaprzysiężony na 56 prezydenta Republiki Haiti
Ceremonia odbyła się przed zniszczonym w trzęsieniu ziemi 12 stycznia 2010 roku Pałacem Prezydenckim. Haitańczycy tłumnie wyszli na świeżo sprzątnięte przez wolontariuszy ulice aby przywitać swojego nowo zaprzysiężonego Prezydenta. Całe miasto skandowało „Niech żyje Michel Martelly!” „ Viv Tet kale!”
Dynamiczny pięćdziesięcioletni przywódca partii Repons Peyizan Martelly stawia na Haitańczyków. Głoszący, że siła jest w jedności narodu dawny piosenkarz popularny Sweet Micky cieszy się dużą popularnością wśród młodzieży, która ma dość braku postępowości rządów konserwatywnych i potrzebuje radykalnych zmian. Martelly pragnie przywrócić Haiti dawny status Perły Antyli. Przede wszystkim pragnie on zainwestować w turystykę, utworzyć resorty i stworzyć bazę zatrudnienia dla Haitańczyków. W chwili obecnej ludność Haiti wynosi prawie 10 milionów obywateli, z czego ponad połowa żyje za niecałe dwa dolary dziennie.
Nikt nie ma wątpliwości, że sprostanie obietnicom, które Martelly poczynił w obliczu swojego narodu jest pracą tytana. Haiti jest jednym z najuboższych krajów świata, dodatkowo wyniszczonym trzęsieniem ziemi roku oraz dziesięcioleciami nieudolnej polityki. Szczęśliwie nowy prezydent nie będzie osamotniony w swoich zadaniach. Bill Clinton współprzewodniczy komisji międzynarodowej, która ma pomóc Haiti odbudować się z gruzów po trzęsieniu ziemi. Międzynarodowi ofiarodawcy zdeklarowali przeznaczyć 10 miliardów USD na odbudowę Haiti.
Jedno z trudniejszych zadań, które Martelly stawia przed sobą to nauczyć Haitańczyków życia ze sobą, a nie obok siebie. „ Jedność czyni siłę” , tak brzmi dewiza nowego Prezydenta, który pragnie zjednoczyć siły Haitańczyków w drodze do odbudowy kraju.
Nauczyć się współistnieć w zgodzie i jedności - jest to przede wszystkim osobiste wyzwanie dla Martellego jako prezydenta, bowiem w Parlamencie Haitańskim znajduje się zaledwie trzech przedstawicieli jego partii. Pozostali członkowie Parlamentu od których będzie zależał wybór Premiera są w opozycji.